zyje sie tylko raz

Przedpołudniowy bieg...

Miałam dziś w planie pobiegać rano. Nie bardzo wcześnie, ale zdecydowanie zanim zrobi się gorąco i zanim wezmę się do pracy. Tymczasem poranek w domu przeciagnął się wyjątkowo. Było przed 10 kiedy moja Paulinka kończyła swoje drugie śniadanko - w niezbyt szybkim tempie:) W międzyczasie słońce rozświeciło się na dobre i zrobiło się naprawdę ciepło. Pierwsze 2 kilometry zmęczyły mnie znów ponadprzeciętnie. Czytaj więcej

Komu zawdzięczasz swoje bieganie...

Wstałam dzisiaj rano przed moim niedzielnym treningiem, weszłam do kuchni i... czekały tam na mnie przepyszne naleśniki zrobione własnoręcznie przez mojego męża. Naleśniki to moje ulubione przedtreningowe i przedstartowe jedzenie! I On o tym doskonale wie i wie, że bieganie jest dla mnie ważne, więc zrobił mi te naleśniki żebym miała siłę biegać po górkach ze zmienną (lub inaczej - narastającą:) prędkością.  Czytaj więcej

Bieganie pomaga rano wstać!

Tyle się czyta o tym, że Ci, którzy decydują się rano biegać muszą przyzwyczaić się do wczesnego wstawania i że bywa to trudne, że ciężko się zmotywować... Fakt, że wiosną i latem jest łatwiej, ale i tak czasem trudno się zmusić, bo nasze ciało chętnie zostałoby jeszcze w łóżku przez jakiś czas. Czytaj więcej

Po co właściwie biegam...

W tym roku bieganie w upale przesunęło mi się w czasie. Pierwsze słoneczne dni "przespałam" chorując i przytulając chorą córeczkę... Na szczęście w końcu się wyleczyłyśmy i mogłam ze spokojną głową wybrać się na pierwszą od 2 tygodni! przebieżkę. Umówiłam się na 8 rano z koleżanką w naszym łódzkim "Arturówku". Już tak wcześnie rano w lesie panował taki gorąc, że nie miałam siły biec. Czytaj więcej

Wiosenne przesilenie...

Każdego roku mam to samo spostrzeżenie - wszyscy wprost nie mogą się doczekać wiosny. Niby zrozumiałe - zima potrafi nieźle dać w kość, w końu jest ciemno, zimno, ogólnie ponuro i... teoretycznie nic się nie chce. Cóż, chyba tylko teoretycznie, bo osobiście nie zauważyłam wśród kolegów i koleżanek z biegowych ścieżek żeby jakoś przesadnie narzekali na zimowe rozleniwienie... Czytaj więcej

Apetyt rośnie w miarę jedzenia...

Udało się zrobić życiówkę na 10km. Było trochę pod wiatr, ale biegło mi się zadziwiająco dobrze. Po 3 kilometrze wyjęłam z kieszeni przygotowaną wcześniej rozpiskę międzyczasów - coś, co niektórych jeszcze dziwi - w końcu mamy epokę GPSów i komputerów treningowych pozapinanych na nadgarstkach. Cóż... ja takiego sprzętu nie mam i... nie jestem co do niego w 100% przekonana.  Mimo, że biegam już ponad 10 lat, a ostatnio bieganie zmieniłam... Czytaj więcej

przed startem na 10km...

Półtora tygodnia temu przebiegłam półmaraton i zrobiłam życiówkę. Czułam się świetnie. Teraz mam wrażenie, że nie jestem w stanie przebiec nawet kilometra! Dopadło mnie przeziębienie (zupełnie nie pamiętam kiedy ostatnio chorowałam wiosną!) i najzwyczajniej w świecie nie chce mi się ruszać. Najchętniej zaszyłabym się w łóżku z dobrą książką i szklanką gorącej herbaty. Tymczasem życie idzie dalej swoim torem i nie mam najmniejszych szans na wymarzone lenistwo... Czytaj więcej

Jak zaczęłam biegać?

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się w 2002 roku. Byłam wtedy zupełnie bez kondycji, ważyłam kilka kilogramów za dużo i mieszkałam w kraju, gdzie wszędzie jeździ się samochodem.  Mój pierwszy cel – przebiec bez zatrzymywania się 3 mile (ponad 5km) - został narzucony przez szkolną drużynę biegów przełajowych, do której chciałam się dostać. Na początku nowego roku był nabór i taki właśnie był wymóg. Miałam 2 miesiące czasu żeby się przygotować. Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32