zyje sie tylko raz

Tag: starty

261 Women’s Marathon na Majorce

resizedimage321241 20150308 111619

Jesteś tak silny, jak myślisz że jesteś. (You are just as strong as you think you are!) Moje nowe motto i myśl przewodnia przez niedzielne 42km195m:) Udało się! Dobiegłam do mety! Yeeeees!!!! A już zupełnie nie wiem jakim sposobem po 3 miesiącach prawie bez biegania i z tą bolącą nogą zrobiłam to w 3 godziny i 28 minut:) Ale czas jest najmniej ważny. Zrobiłam to!!!!! Jesteś tak silny, jak myślisz… Czytaj więcej

I Zimowa Bieszczadzka Dycha - impreza biegowa z duszą

Jechałam w Bieszczady pełna wątpliwości. Przede wszystkim wątpliwości w związku z moją stopą, która od kilku tygodni nie miała jeszcze okazji sprawdzić jak się czuje po bieganiu. Poza tym chciałam biec maraton i perspektywa przepisywania się na krótszy dystans wydawała mi się średnia. Wiedziałam jednak, że na maraton pozwolić sobie nie mogę. Nie sztuką jest bowiem zajechać się na początu sezonu (lub jeszcze zanim sezon się zacznie), a później ponosić... Czytaj więcej

Biegowe podsumowanie 2014

Czas podsumowań więc i ja podsumuję mój biegowy rok. 2014 był wspaniały! Życiówki na 4 dystansach (5km, 10km, półmaraton i maraton, udany start w górach i pierwszy ultramaraton zaliczony). Wychodzi na to, że tylko w 1 miesiącu nie startowałam w żadnej imprezie biegowej! W sumie 20 startów:) Najbardziej rozbiegany imprezowo miałam maj (5 startów). W tym roku zaliczyłam 2 półmaratony, 2 maratony uliczne i 1 górski oraz 1 ultramaraton na 100km. Czytaj więcej

Maraton ze śpiewem muezinów w tle czyli przygoda ze Stambułem

maraton stambul

W piątek wieczorem po 3 godzinnym przedzieraniu się przez stambulski zgiełk z wielkimi bagażami miałam chwilowo dosyć tego miasta. Lot z Warszawy trwał 2,5 godziny, ale reszta podróży naprawdę nas wszystkich wykończyła. Pierwotny plan żeby odebrać pakiety startowe jeszcze tego samego dnia legł w gruzach już na lotnisku. W końcu na maratońskie Expo wybraliśmy się w sobotę i… zajęło nam to calutki dzień! Istambuł jest ogromny. Czytaj więcej

I Bieg Niepodległości w Łodzi

I Bieg Niepodległości w Łodzi za mną. Chcę więcej takich startów:):):) Było fantastycznie! Pobiegłam, zgodnie z założeniem, treningowo. Czułam się wspaniale i na metę wbiegłam ze sporym zapasem energii. Tym bardziej zdziwiło mnie, że przeleciałam tą dychę w jakieś niecałe 43 minuty. Hmm, może nie jest tak do końca źle z tą moją formą:D?  Pogoda cudowna do biegania, odważyłam się nawet wrzucić krótki rękawek:) Skompletowanie dzisiejszego stroju startowego zajęło mi... Czytaj więcej

Moja pierwsza dycha

Jeszcze latem, z potrzeby pewnego "projektu" przeglądałam moje stare albumy ze zdjęciami i trafiłam na jedną fotkę z Biegu Warciańskiego w Kole. To był rok 2004, a ten bieg był mają pierwszą w życiu uliczną dychą. Jeszcze dziś pamietam, że było to dla mnie wielkie wydarzenie, ekscytacja sięgała zenitu i byłam z siebie naprawdę dumna, że ukończylam ten bieg! Od tego czasu minęło 10 lat i mam na swoim koncie... Czytaj więcej

Półmaraton w Szamotułach

Kolejny półmaraton za mną! Doliczyłam się, że to już 15-y:) W tym roku zdecydowałam się na Szamotuły pod Poznaniem. Pobudka o 5:30, za oknem ciemno i zimno. Czasu na szykowanie się miałam mało, ale w całym tym porannym szaleństwie udało mi się nic nie zapomnieć i nawet herbatę do termosu zrobiłam:) Hmm, co będę z tego biegu najbardziej pamiętać? Odcinek między 15 i 18 kilometrem..., niespodziewaną nagrodę za miejsce w... Czytaj więcej

Bieg 7 Dolin

wykres ultra 2014

Ultramaraton górski na dystansie 100km. Start 6 września 2014 o 3:00 nad ranem z deptaka w Krynicy-Zdrój. Limit czasu 17 godzin. Cel - ukończyć w limicie:) Cel - osiągnięty : http://www.szczyptaszalenstwa.pl/home/bieg-7-dolin-relacja/ Czytaj więcej

Bieg 7 Dolin - 100km walki z ciałem, z bólem, z czasem...

resizedimage600450 01

Mam wrażenie, że przeżyłam piekło. Czuję się trochę jak cienias. Z drugiej strony jest duma i satysfakcja, że mimo wszystko dobiegłam do mety. Już od 10 kilometra zmagałam się z układem pokarmowym. Mniej więcej od 15 do 30 kilometra walczyłam z potworną kolką pod żebrami, później dołączył skurcz żołądka, który nie odpuścił aż do końca; 3 razy zatrzymywałam się w krzakach, 2 razy w toi-toiach na przepakach, kilkanaście razy zwątpiłam... Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8