szczypta szaleństwa

Tag: starty

I Półmaraton Dwóch Mostów - niełatwa walka zwieńczona osobistym sukcesem

Ukończyłam dziś czwarty w tym roku półmaraton. I choć po zeszłotygodniowym starcie w Pile nie miałam wielkich oczekiwań względem wyniku, ostateczny rezultat bardzo pozytywnie mnie zaskoczył: dotarłam na metę jako 3-a kobieta. Nie obyło się jednak bez walki - żeby zdobyć to miejsce musiałam wyprzedzić po drodze dwie rywalki. Obie udało mi się prześcignąć dopiero na drugiej pętli i to niemałym wysiłkiem. Czytaj więcej

Długie wybieganie przed półmaratonem w Pile, kąpiel w morzu i... kolejny półmaraton.

Wczoraj zamiast pakować się na wyjazd nad morze wybrałam się na bieganie - długie bieganie wieczorową porą. Być może mało rozsądne (wszak spakować się i tak trzeba było, tylko trochę później i to na sporym zmęczeniu potreningowym), ale za to "absolutnie niezbędne" na niecałe dwa tygodnie przed startem w półmaratonie w Pile. Cóż - lubię czuć się przygotowana, szczególnie jeśli startuję w biegu na dystansie powyżej 10km. Czytaj więcej

Parkrun w Łodzi

Dziś drugi raz wzięłam udział w parkrun'ie w Łodzi. Co to takiego? Wyjaśnię, bo (jeszcze) nie każdy pewnie wie. Otórz to cotygodniowe biegi dla pasjonatów biegania w różnych miastach - chodzi o to, żeby ludzie spotkali się o określonej godzinie w określonym miejscu w każdym mieście biorącym udział w akcji i przebiegli współnie 5km - w jakimkolwiek tempie, z jakimkolwiek celem... Czytaj więcej

2:30 w maratonie:)

Tyle udało nam się wczoraj nabiegać wspólnymi siłami podczas II Maratonu Sztafetowego Szakala. Nasza 7-o osobowa drużyna w składzie: Agata, Janusz, ja, Piotrek, Witek, Jarek i Piotrek ostatecznie zwyciężyła, choć wcale nie było to takie łatwe! Trasa maratonu liczyła kilometr i każdy z zawodników w drużynie musiał pokonać ją 6 razy w jak najszybszym czasie. Na początku byliśmy na czwartej pozycji, ale z czasem udało się nam wysunąć na prowadzenie. Czytaj więcej

Moje zwycięstwo...

Od mojego startu w niemieckim Chemnitz minęły prawie 3 dni...  Pisząc tą relację robię jednocześnie okłady z lodu na zbolałe (skatowane?) mięśnie czworogłowe... Chemnitz mnie dobiło, wycieńczyło, sponiewierało... ale nie pokonało mnie! Dobiegłam do mety półmaratonu w czasie gorszym od mojej życiówki o niecałe 5 minut, choć byłam już  przekonana, że nie dobiegnę wcale. W dodatku zupełnie niespodziewanie okazałam się pierwszą kobietą na mecie. Wygrałam półmaraton. Czytaj więcej

Rodzinna rekreacja w Arturówku

Jako osoba w pewien sposób zaangażowana w promowanie biegania wśród kobiet postanowiłam wziąć dziś udział w XI Rekreacyjnym Biegu Kobiet. Tym bardziej, że miał miejsce w moim rodzinnym mieście, a nawet "bliżej", bo w kompleksie leśnym "Arturówek", gdzie zaznaczam swoją obecność na treningach średnio 2 razy w tygodniu. Pogoda zapowiadała się piękna, więc zapowiadał się też przy okazji długi spacer z Paulinką... Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8