Bieganie poza utartymi szlakami...

Triathlon Siaraków 1/4 Ironmana

Miałam nie startować ponieważ jeszcze 4 dni przed tymi zawodami nie byłam w stanie bezboleśnie biegać. Upadek z roweru w Czempinie na duathlonie zatrzymał mnie jednak tylko na trochę. Uparcie robiłam swoje i każdego dnia coś ćwiczyłam. Stłuczona kość ogonowa bolała jak cholera - to prawda. Ale... ponieważ wyznaję zasadę, że jeśli ruch nie pogarsza "kontuzji" to można się ruszać zagryzałam zęby i ćwiczyłam. Górę ciała na siłowni, całe ciało na orbitreku (ćwiczenia w odciążeniu okazały się mniej bolesne), pływanie na grzbiecie i wreszcie... pedałowanie na zajęciach indoor cyclingu. 

Efekt był taki, że... mimo iż słyszałam zewsząd że będzie mnie ta kość bolała "z dwa miesiące conajmniej" albo "pół roku jak nic" - po 2 tygodniach od stłuczenia stanęłam na starcie kolejnych zawodów. I to nie byle jakich bo 1/4 Ironmana.

Obawy miałam - oczywiście. mam lęk przed szybką jazdą na szosie... I bałam się biegania, bo zwyczajnie już przy lekkim truchcie czułam niemały ból. Ale... strach ma ogromne oczy - triathlon ukończyłam i do tego bawiłam się fantastycznie od samego początku do końca.

Cieszyłam się, że mogę płynąć, jechać i na końcu biec. I biegło mi się nawet dobrze mimo, że trasa była bardzo urozmaicona - podbiegami, piaskiem i upałem. 

UNADJUSTEDNONRAW thumb 23db

Nie ma to jak radość, że można robić to co się kocha!

UNADJUSTEDNONRAW thumb 243c

Jazda na szosie po upadku budzi we mnie lęk wiec nie jechałam na 100%. A i tak średnia wyszła 28km/h :) Jest moc!

UNADJUSTEDNONRAW thumb 244f

Radocha na mecie!

UNADJUSTEDNONRAW thumb 23e1

Sport łączy... ;)

UNADJUSTEDNONRAW thumb 23dd

Spotkałam Mistrzynię Triathlonu - Agnieszkę Jerzyk :)

 



Komentarze ()